spa
Przejdź do treści
Rekolekcje

Z NOTATNIKA WIELEWSKIEJ REKOLEKTANTKI
15 VIII 2015 rok: JA – TY – MY I BÓG


Sobota. W Wielu na wspólnym różańcu spotkaliśmy się:
Bóg, który powinien być na pierwszym miejscu.
Rekolektanci, przeważają kobiety, przypisane do sześciu grup dzielenia. Są pośród nas również męż-czyźni, młodzież i dzieci.
Przedstawicielem grupy rekolekcjonistów jest ksiądz Paweł, który zapowiedział przyjazd trzech osób konsekrowanych. Dołączy do nas: ksiądz Darek oraz brat Andrzej z Korei. Będzie też Młody ksiądz – trzeci rok kapłaństwa – o imieniu Paweł. Postanowiłam dla rozróżnienia pozostać przy przymiotniku Młody.

16 VIII 2015 rok: JESTEŚMY OBRAZEM BOG
Dziś pierwszy pełny dzień rekolekcji. Niedziela. Będę poznawać obowiązujące na rekolekcjach RRN reguły i zapisywać je. Za moment pierwsza medytacja.
To szczególny rodzaj modlitwy. Stajemy w obecności Boga. Lectio divina.
Uproś mi Panie łaskę dobrej modlitwy.
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył.” Nie tylko mnie, ale tych wszystkich, z którymi tu w Wielu przebywam. On jest sprawcą naszego życia, chciał abyśmy się urodzili. Otrzymaliśmy dar od Boga – On posłał każdego z nas na ten świat, żebyśmy go poznali oraz wykonali Bożą wolę. „Wszystko jest łaską, wszystko jest od Ciebie. Każde zdarzenie jest Twoim darem.”

Podczas przerwy w rekolekcjach na kawę i nie tylko… siedziałam obok jednej z rekolektantek, która doświadczyła kierownictwa duchowego. Spłakali się ona i ksiądz… Rodzi się we mnie pytanie, czy podobne przeżycie może być i moim udziałem. Czy ja kierownictwa duchowego rzeczywiście potrzebuję?
Mam nadzieję, że znajdę odpowiedź na powyższe pytanie.

ADORACJA
„Pozwól ukochać nad wszystko, całkowitą zależność od Ciebie.”
I to są w moim pojęciu najwłaściwsze słowa.
Adoracja. Jezus w hostii ukryty nie może być sam. Mam dyżur, ale jest trochę kobiet ze mną.
Monstrancja malutka – taka turystyczna. Ksiądz Paweł poświęcił ją modlitwą odnalezioną za pomocą internetu.
Sięgnęłam po zabrane z domu medytacje bliskiej mi świętej:
„Dlaczego mam być smutna, gdy mam Jezusa w sercu?” No właśnie, słuszne pytanie zostało w tekście postawione. Moje ja lubi być zajęte sobą, lubi się nad sobą rozczulać, chce zbyt dużo o sobie myśleć.
Maryja pragnie przynieść mi pomoc. Jej dobroć powinna mnie zachęcić do ufności względem jej. Poddaję się moim zniechęceniom, a przede wszystkim niecierpliwości. Nie wołam na pomoc Maryi, nie wzywam Jezusa. Dopuszczam do głosu moje ja, które szaleje jak wzburzone morze.

Jutro dzień pokutny. Idziemy na pielgrzymkę do Wiela. Przejdziemy drogą tamtejszej kalwarii. Mszę świętą przeżyję w wielewskim kościele.
Siedzę na ławce na pomoście. Mocno wieje wiatr, ale i silnie świeci sierpniowe słońce. Wczoraj się kąpałam w jeziorze wielewskim. Dziś brakuje mi przekonania do tej atrakcji. Pomoczyłam nogi w wodzie jeziora, a teraz grzeję się na słoneczku. Odpoczywam. Podobają mi się te rekolekcje. Jest czas na modlitwę oraz na odpoczynek, na przemyślenia, na popisanie i poczytanie. Czas relaksu w lesie. Nie pamiętam takich wakacji. Dziękuję Ci za wszystko Panie!

17 VIII 2015 rok: GDY BÓG PRZESTAJE BYĆ W CENTRUM – GASNIE MIŁOŚĆ
Wczoraj okazało się, że ksiądz Paweł jest mi znany. Już raz Bóg postawił go na mojej drodze życia. Spotkaliśmy się w jednej z gdyńskich parafii. Młody miał praktykę jako kleryk. Gdyby nie sprawy rodzinne, pewnie byłabym na jego święceniach kapłańskich.
„Świat jest mały” – rzekł kapłan do mnie.
„Bóg jest wielki” – mogłam odpowiedzieć, ale zbyt późno to zdanie przyszło mi na myśl.
Pojawił się ksiądz Piotr. Za chwilę będę miała próbkę jego kapłaństwa w czasie konferencji.
No i ma przyjechać jakiś ksiądz Sylwester.
„Niech nas ogarnie łaska Panie Twa.”
Przyjdź Duchu Święty! Tak zaczął ksiądz Piotr. Kiedy Bóg przestaje być w centrum? Gdy pojawia się grzech. Jest w nas również pożądliwość, czyli skutek grzechu pierworodnego, która nie może nam szkodzić, jeśli nie dajemy jej naszego przyzwolenia. Są trzy rodzaje pożądliwości: ciała, oczu i pychy życia. Ta ostat-nia jest największym wrogiem miłości człowieka do bliźniego. Zawsze znajdzie wytłumaczenie czynu.
18 VIII 2015 rok: NIEWOLA BOŻKÓW I FAŁSZYWYCH OPARĆ
Wczoraj wieczorem było ognisko. Nagle pojawił się pośród nas ksiądz Paweł, czyli Młody. Był w cywilnym ubraniu. Rekolektanci go nie poznali. Do tej pory prezentował swoją osobę w sutannie.
- Kapłan! – dało się słyszeć syk uczestników.
Po błogosławieństwie wziął do ręki gitarę i grał z jedną dziewczyną nie tylko religijne pieśni. A ksiądz Piotr przygrywał na harmonijce.
Fajnie tu. Chrystus dotyka mnie. Przybliża do siebie poprzez emocje, które się we mnie rodzą.
O! Ksiądz Darek będzie miał konferencję! Zapowiada się ciekawie. Zawsze, gdy on zaczyna mówić, korzysta z tabletu i smartfona. Może odmierza czas swojego przemówienia?
Wciąż żyje w nas stary człowiek. A ja myślałam, że się już jego pozbyłam. Nie można robić, co się chce, „wrzucić na luz”. Wciąż trzeba nad tym starym człowiekiem czuwać.

18 VIII 2015 rok: KALWARIA WIELEWSKA 1915 - 1927
Rekolektant usiłuje sforsować drzwi do Kaplicy Ogrójca.
- Nie ten klucz! – ktoś komentuje. – Uważaj, aby się klucz nie złamał!
Możemy mieć więcej trudności. Wyłączył się również mikrofon. Muszę się przybliżyć, aby usłyszeć księdza Pawła. Dołączył do naszej grupy brat Andrzej w białym habicie Palotyna.
Trochę będziemy śpiewać, trochę trwać w ciszy. Niech nam Jezus będzie gwiazdą wskazującą właści-wą drogę na tych kalwaryjskich ścieżkach.
A jednak klucz został złamany.
Ładne te kapliczki. Na balkonie stoi Piłat a obok niego Jezus. Ja zaś stoję przy kaplicy biczowania.
Szkoda, że nie możemy oglądać tych stacji drogi krzyżowej od wewnątrz.

19 VIII 2015 rok: CHRYSTUS NASZĄ DROGĄ KU PEŁNI CZŁOWIECZEŃSTWA
Poranek. Słyszę granie na harmonijce. Może to ksiądz Piotr tak przygrywa? Za kwadrans rozpocznie się poranna medytacja. Czas zatem rozpocząć kolejny dzień rekolekcyjny. Ciekawe jakie emocje czekają na mnie dziś?
Do Wiela ma jeszcze przyjechać jakiś ksiądz albo księża, Sylwester, Ryszard, a może obaj?
W RRN to normalne. Kapłani pojawiają się i znikają. Tylko takie zielone pietruszki jak ja są oszoło-mione takim obrotem spraw.
Jezus upomina płaczące niewiasty… Czyli użalającą się nad sobą kobietę.
„Nabieraj otuchy i nie bój się niczego!” Jak łatwo powyższe napisać.
„Jezus jest z tobą przez cały czas, więc czego trzeba się obawiać?”
Chyba o tym nie pamiętam. Wiem, oczywiście, ale lęk zamyka mi oczy na Jezusa.
Pojawił się ksiądz Ryszard. Uczestnicy tych rekolekcji ucieszyli się widząc kapłana:
„Witamy Cię! Alleluja!” – odśpiewali księdzu na stojąco.

PRZED MSZĄ ŚWIĘTĄ
Już wiem, kto rano grał muzykę na instrumencie. To koleżanka mieszkająca piętro niżej ćwiczyła na flecie. Ksiądz Piotr gra na grzebieniu i jest z tego swojego muzykowania znany.
Zaczynamy śpiewać. Przypomnienie o dzwonkach w komórce. Czemu rekolektanci nie potrafią od-dzielić się od swoich komórek?
„Będę śpiewał Tobie, mocy moja, Ty Panie jesteś mą nadzieją. Tobie ufam i bać się nie będę.” I cze-mu wczoraj ta pieśń nie przyszła mi do głowy? A może właśnie tak skomplikowaną drogą mam iść ku Panu?

20 VIII 2015 rok: ABY PRAWDZIWIE KOCHAĆ, POTRZEBA TRUDU OCZYSZCZENIA
Człowiek nie jest sam siebie w stanie zrozumieć bez Chrystusa! Co robić, aby prawdziwie kochać? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że źródłem miłości jest Pan Bóg. Aby kochać prawdziwie, potrzeba trudu oczyszczenia serca.
Kiedy Bóg mówi o sercu, to myśli coś innego niż my. W sercu dokonujemy rozeznania, w nim znajdu-je się nasze sumienie.

REKREACJA
Po trzech dniach duchowych przyszedł czas na sprawy inne niż Boże. Wybrałam się z rekolektantką oraz jej dziećmi na kajaki.
Chciałam też popływać. Pozostawiłam koleżankę oraz jej dzieci na stałym lądzie. Udałam się w stronę kąpieliska. Pogoda jest jakby zamówiona. Świeci słońce, ale nie jest za gorąco.
BRAT ANDRZEJ O KOREI
W sierpniu 2014 roku odwiedził Koreę papież Franciszek. Dwadzieścia lat wcześniej był w tym pań-stwie Jan Paweł II.
Kościół w Korei rozwija się bardzo dynamicznie. Struktura podobna do naszej, ale z tą różnicą, że zarządzaniem zajmują się świeccy. Liczba chrztów dochodzi do stu tysięcy rocznie. Ten sakrament jest udzielany najczęściej osobom dorosłym. Liczba chrześcijan wzrosła do czterech milionów. Koreańczycy są dumni, że są chrześcijanami.
Rolą księdza jest pobłogosławić. Kapłani mają być od sakramentów a nie od marketingu.

21 VIII 2015 rok: WSPÓLNOTA OPARTA NA BOŻEJ MIŁOŚCI AGAPE
Mam się wznieść ponad uczucia. One są kruche i nietrwałe. Na początku kontaktami ludzkimi rządzą uczucia pozytywne. Zalewają one naszą duszę. Pozytywne uczucia zaczynają zanikać, pojawia się emocjo-nalna pustaka. Są to więzi naturalne.
My mamy kochać, czyli udzielać dobra innym, korzystając z więzi ponadnaturalnej, miłości agape.
Narzędziem rozpoznawania woli Bożej jest medytacja Słowa zawartego w Piśmie Świętym.
Mogą tym narzędziem też być inni ludzie. Bogu należy się podziękowanie, że mogliśmy bliźniemu pomóc. Jeśli ktoś mnie dziękuje, to najpierw ten ktoś powinien podziękować Panu.
Nosimy pretensje, żale w swoim wnętrzu, bo ludzie nie spełniają naszych oczekiwań. Takie osoby przysłaniają nam Boga. Każdy człowiek jest darem dla mnie. On na różne sposoby mi pomaga w drodze ku zbawieniu.
Nie należy traktować bliźniego jak bożka. Drugi człowiek ma być dla mnie monstrancją, niosącą Chrystusa. Nie jest to łatwe zadanie. Zwłaszcza, gdy Boga trzeba odnaleźć w drugim człowieku, który jest dla mnie tak zwanym „trudnym bliźnim”.
Żeby kochać agape, trzeba najpierw zbudować relacje do Boga, a potem do ludzi. Taka jest właściwa kolejność. Do miłości agape trzeba dorosnąć.
Wcześniejszy etap nosi nazwę fileo, co oznacza lubić, a nie kochać.

PODSUMOWANIE
Stary człowiek ma w nas umrzeć. Taki ma być owoc tych rekolekcji zgodnie ze słowami księdza Paw-ła. Nie jest to tak do końca możliwe, ale trzeba próbować ukrzyżować starego człowieka, aby mógł się naro-dzić ktoś nowy.
Co zatem należy czynić? Czas na jakieś podsumowanie tych rekolekcji.
Nie wracać, a przede wszystkim nie emocjonować się przeszłością.
Rozmawiać więcej z Bogiem. Przed wszystkim Go słuchać. Otrzymałam od kapłana rozgrzeszenie, czyli rozpoczynam dzisiejszy dzień i następne z czystym wnętrzem.
Jezus jest jak chleb. Powinnam Go jeść, karmić się Słowem Pisma Świętego. Lectio divina, do czego namawiał mnie na innych rekolekcjach Dominikanin.
Zbyt wiele spraw uznaję za pewne. Czy to stabilny grunt? Lepszy taki niż żaden. Ten mój drewniany szałas powinnam oprzeć o Boga, Jemu go oddać.
Moje pytania pozostały bez odpowiedzi. Może sama powinnam poszukać właściwych słów?
Jezu ufam Tobie!
Panie! Maryjo! Dziękuję, że jestem na tych rekolekcjach tydzień i jeszcze mi się nie znudziło, że nam wciąż świeciło słońce, że mnie nic nie bolało, że dobrze spałam każdej nocy, że nie doświadczyłam więk-szych rozproszeń, kryzysu, zniechęcenia, że podjęłam trud oczyszczenia serca.


Parafia Świętej Rodziny w Gdyni
81-333 Gdynia ul. Kołłątaja 40
Wróć do spisu treści